Początek wojny wpłynął na pogłębienie się nastrojów patriotycznych i silniejszego poczucia jedności wśród społeczeństwa kanadyjskiego. Dawny premier Laurier i liberałowie udzielili pełnego poparcia konserwatywnemu rządowi, ucichły konflikty anglo-francuskie. Stopniowo zaczęły jednak dochodzić do głosu uczucia niezadowolenia z polityki rządu konserwatywnego Roberta Bordena. Słowa krytyki budziły przykłady protekcjonizmu i nadużyć, wielkich zysków czerpanych przez niektórych urzędników i dostawców, przemysłowców i kupców nie zawsze w uczciwy sposób. Wieści o nadużyciach urzędników konserwatywnych rządów prowincjonalnych dochodziły z Nowego Brunszwiku, Maniłoby i Brytyjskiej Kolumbii, posądzano o nie nawet członków rządu federalnego. W tego rodzaju sytuacji opozycja coraz głośniej domagała się utworzenia rządu koalicyjnego. W obliczu trudności premier Borden podjął nawet pertraktacje w tej sprawie z przywódcą liberałów. Wilfridem Laurierem, i wysunął projekt równego udziału obu partii w rządzie koalicyjnym. Po przewlekłych pertraktacjach lider liberałów nie przystał na wysunięte warunki głównie ze względu na odmienny punkt widzenia w kwestii ogłoszonego przez rząd konserwatywny poboru powszechnego. Uważał, że należało zasięgnąć w tej sprawie opinii społeczeństwa za pośrednictwem referendum lub wyborów powszechnych. Odrębny problem stanowiła sytuacja w Quebecu. Przystąpienie Kanady do wojny znalazło zrazu poparcie całej ludności, zarówno brytyjskiego, jak i francuskiego pochodzenia. Obie partie poparły ideę jedności znajdującego się w stanie wojny kraju, nawet nacjonaliści francuscy nie zakwestionowali udzielonego przez Kanadę poparcia dla Wielkiej Brytanii. Zmodyfikowali oni swoje dawne nieprzejednane stanowisko, wielu z nich udzieliło poparcia rządowi Bordena.